PROŚBA O WSPARCIE DLA STUDENTÓW WYŻSZEJ SZKOŁY NAUCZYCIELSKIEJ PW. ŚW. KAROLA LWANGI W CHIKUNI
Od wielu lat pracuję jako duszpasterz akademicki przy Wyższej Szkole Nauczycielskiej pw. św. Karola Lwangi, męczennika Ugandy. Kształcimy nauczycieli dla zambijskich szkół podstawowych. Program nauki trwa trzy lata.
Nasza uczelnia, prowadzona przez Towarzystwo Jezusowe, znajduje się w Chikuni – wiosce misyjnej z bogatymi tradycjami ewangelizacyjnymi, którą w 1905 roku założył francuski jezuita, o. Józef Moreau. Misja ta, położona w południowej części Zambii i oddalona od najbliższego miasta Monze o 35 km, jest typową misją „w buszu”. Do najbliższej poczty i drogi asfaltowej mamy 11 km. Chikuni znajduje się na terenie zamieszkiwanym przez rolniczy lud Tonga. Głównym bogactwem tych ludzi jest bydło oraz uprawa przede wszystkim kukurydzy, która stanowi podstawę wyżywienia Afrykańczyków.
KORZYŚCI I UTRUDNIENIA
Takie położenie naszej uczelni ma swoje zalety i wady. Zaletą jest to, że będąc dość daleko od miasta, młodzież studencka nie jest rozpraszana przez różne imprezy czy inne atrakcje odrywające studentów od nauki. Młodzi ludzie mogą koncentrować się na studiach i zdobywać konieczne kwalifikacje nauczycielskie. Natomiast wadą jest to, że muszą organizować transport do naszej misji, co połączone jest z kosztami. Nie mogą też mieszkać u rodziców czy innych krewnych, jak jest w przypadku studentów uczących się w miastach. Również zakupy mogą być tu problemem ze względu na odległość do sklepów.
Wszyscy nasi studenci mieszkają w internacie i korzystają ze studenckiej stołówki. Oznacza to oczywiście, że nie mają wyboru, jeśli chodzi o dobór potraw. Liczba studentów, którzy korzystają z akademika i stołują się w studenckiej stołówce wynosi około 250 osób. Naturalnie muszą oni opłacić utrzymanie i czesne za studia.
W Zambii rok akademicki podzielony jest na trzy semestry. Pierwszy rok studiów odbywa się całkowicie na terenie naszej uczelni. Na drugim roku studenci, przyszli nauczyciele, odbywają praktykę nauczycielską w różnych lokalnych szkołach podstawowych przez cały drugi semestr roku szkolnego. Na trzecim roku studiów praktyka ta odbywa się ponownie, ale w czasie pierwszego semestru roku szkolnego, po czym studenci wracają na uczelnię i przygotowują się do końcowych egzaminów. Te odbywają się zwykle w październiku, najgorętszym miesiącu roku.
KOSZTY STUDIÓW
Zależnie od semestru studenci uiszczają różne opłaty za studia i utrzymanie. W pierwszym semestrze opłata za trzy miesiące wynosi 3100 kwacha (czytaj: kłacza) zambijskich, czyli 124 dolary amerykańskie. W drugim semestrze studenci płacą 2900 kwacha, czyli 116 dolarów. Osoby na praktyce nauczycielskiej płacą tylko 1280 kwacha (ok. 51 dolarów), ale muszą zapewnić sobie wyżywienie oraz transport, by dotrzeć na miejsce praktyki. W ostatnim semestrze opłata wynosi 3900 kwacha, czyli 156 dolarów. W całości wynosi to 9900 kwacha na rok, czyli blisko 400 dolarów od osoby, a pamiętajmy, że obowiązują trzy lata nauki. To poważne obciążenie dla rodzin, które nie zawsze mają regularne dochody, szczególnie rolnicy, a w każdej rodzinie jest spora grupa dzieci (średnio 5–8) na utrzymaniu rodziców.
INNE PRZYCZYNY UBÓSTWA STUDENTÓW
Do tego trzeba wziąć pod uwagę, że rolnicy, których dzieci studiują w naszej uczelni, oraz ich sytuacja materialna w dużej mierze zależy od pogody. W ubiegłym roku deszcze ustały już w styczniu, zamiast pod koniec marca. Zapanowała susza – ludzie nie zebrali kukurydzy, by móc wyżywić rodzinę czy sprzedać ją i w ten sposób zdobyć konieczne fundusze na naukę swoich dzieci.
Tak jak w wielu innych krajach w Zambii panuje drożyzna. Ceny produktów, nawet pierwszej potrzeby, idą ciągle w górę, a siła nabywcza zambijskiej waluty się obniża. Panuje inflacja. Wiele rodzin żyje pod presją, kiedy ktoś z bliskich choruje i trzeba opłacać lekarstwa czy usługi medyczne. Wysokie są również ceny paliwa, co przekłada się na wysokie koszty transportu, a młodzież – jak wspomniałem – musi dotrzeć na uczelnię albo na praktykę nauczycielską. Budżet rodzin wyczerpują także częste pogrzeby, w których krewni zmarłego zobowiązani są uczestniczyć. Niektórzy studenci to sieroty i wymagają pomocy dalszej rodziny bądź dobroczyńców.
Nic więc dziwnego, że spora liczba studentów prosi o wsparcie finansowe, szczególnie ze strony Kościoła czy instytucji charytatywnych. Od 10 do 20 proc. studentów nie jest w stanie opłacić swojej nauki, mimo dobrych chęci i zdolności do studiowania. Jednocześnie w zambijskich szkołach jest ogromne zapotrzebowanie na dobrze przygotowanych do pracy nauczycieli. W niektórych szkołach podstawowych nauczyciel uczy nawet 80 uczniów w jednej klasie. Jak w takich warunkach prowadzić efektywnie lekcje?
OFEROWANA POMOC I PROŚBA O WSPARCIE
Oczywiście oprócz wsparcia materialnego oferuję studentom i pracownikom uczelni pomoc duchową w postaci nabożeństw, Mszy św., dni skupienia, rekolekcji czy kierownictwa duchowego. Młodzież i wykładowcy odpowiadają na tę ofertę z wdzięcznością. Studenci często proszą o różaniec i korzystają z sakramentów świętych. Ten aspekt pracy duszpasterskiej kapelana uczelni opiszę jednak dokładniej przy innej okazji.
Wracając do potrzeb materialnych studentów, zauważyłem, że ich dieta jest mało zróżnicowana i niezbyt dobrze zbilansowana. Przez siedem dni w tygodniu na śniadanie mają tę samą potrawę z kukurydzy. Po rozmowie z osobami odpowiedzialnymi za wyżywienie studentów podjąłem decyzję, by urozmaicić ich jadłospis i opłacać im pieczywo także na soboty i niedziele: bułki lub chleb oraz herbatę z mlekiem i cukrem. Na jeden weekend potrzeba 100 bochenków chleba, by każda osoba otrzymała przynajmniej 4 kromki. Chleb kosztuje 20 kwacha. W pobliskiej piekarni kupujemy więc chleb za 2000 kwacha. Do tego herbata i cukier (14 kg) oraz 48 kartonów mleka, co razem kosztuje około 1500 kwacha. Na każdy weekend wydajemy 3500 kwacha, czyli 140 dolarów. Pamiętajmy, że okres szkolny trwa około 14 tygodni, więc powyższą kwotę trzeba pomnożyć przez 14. Koszty tego przedsięwzięcia dochodzą do 2000 dolarów na semestr, nie licząc kosztów transportu do miasta, by nabyć wspomniane produkty.
Odkryłem również, że uczelnia prowadzi akademik, ale nie zapewnia w nim podstawowych środków higienicznych dla mieszkających tam studentów. Studenci sami muszą się zatroszczyć o papier toaletowy, mydło, proszek do prania czy inne produkty higieny osobistej. Wielu z nich improwizuje, bo nie stać ich na kupno potrzebnych środków. I znowu przychodzimy z pomocą. Dziekan do spraw studentów i jego współpracownicy zapewniają w rozsądnych ilościach pomoc studentom w postaci potrzebnych środków higienicznych. Wydajemy na ten cel 50 000 kwacha, czyli 2000 dolarów.
Podsumowując, potrzeba nam 4000 dolarów na weekendowe wyżywienie studentów przez dwa semestry, kolejne 4000 dolarów na pomoc w opłatach za studia oraz 2000 dolarów na środki higieny osobistej. W całości wynosi to 10 000 dolarów.
Z góry dziękuję za finansowe wsparcie naszych studentów, prosząc jednocześnie o wparcie modlitewne, które jest nawet ważniejsze od pomocy materialnej. Jednak obydwa te aspekty wsparcia są potrzebne czy wręcz konieczne. Przesyłam szczere Bóg zapłać i zapewniam o naszej wdzięcznej pamięci modlitewnej. Szczęść Boże!
Oddany w Panu
O. Gerard Karas SJ,
duszpasterz akademicki w Chikuni


























